ROLA ASYSTENTA PODCZAS SESJI ZDJĘCIOWYCH Z KOŃMI

Cudownie ogląda się zdjęcia z końmi. To wspaniała pamiątka i niesamowite przeżycie.

Tu dominują piękno, magia i elegancja.

Zdjęcia są niezwykłe, zwłaszcza, kiedy modelce powiewa suknia, koń patrzy z zainteresowaniem w jedną stronę albo robi sztuczki.

 

Kto za tym stoi…?

 

Ano właśnie – bardzo, bardzo ważna osoba podczas sesji zdjęciowej – asystent.

To osoba, która „ogarnia” konia (nierzadko zaczynając od czyszczenia końskiego modela), a także pomaga przy sesji np. trzyma uwiąz, przeciera końskie chrapy czy zwraca uwagę konia.

Kiedy pozujesz do zdjęć z końmi, asystent jest niezbędny do do pomocy – przy sukni, włosach, blendzie… ale przede wszystkim to osoba, która dba o bezpieczeństwo.

Jeżdżąc po stajniach miałam do czynienia z różnymi końskimi modelami – od tych które ustawiały się idealnie do zdjęcia i cierpliwie czekały aż te zostanie robione, po takie które były tak ruchliwe, że nie sposób było uchwycić ich „normalną minę” *. Były też takie konie, dzięki którym mogłam stracić zęby lub mieć zmiażdżoną stopę.

 

Wychodzę z założenia, że koń jest koniem – to żywe zwierzę i tak jak człowiek może mieć na coś ochotę lub nie, może mieć rewelacyjny dzień, ale i też tan słabszy…

To my – zespół MMhorses odpowiadamy za przebieg całej sesji i bezpieczeństwo podczas niej.

Właśnie dlatego tak bardzo istotne jest, żeby podczas zdjęć z koniem była osoba do pomocy – asystentka.

 

Pamiętam jedną sesję zdjęciową, (to było na samym początku), kiedy nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak cholernie ważna jest osoba do pomocy.

Chcieliśmy z fotografem wykonać jedno ujęcie – poprosił, żebym na chwilę stanęła sama.

Dodam jeszcze, że fotograf nie znał się na koniach, gatunku końskim i innych rzeczach z nimi związanych.

Powiedział, że przypilnuje konia (od samego początku straszliwie mi się to nie podobało), po czym przywiązał go do słupka bramy (nie wspominając już o tym, że nie miał pojęcia o czymś takim jak bezpieczny węzeł***). Nie wiem czy to moje złe myśli i wizje stały się rzeczywistością, ale koń oczywiście odsadził się**.

Na boso (o zgrozo!) pobiegłam do szarpiącego się konia. Nie wiem, jak to zrobiłam (mam dobrego Anioła Stróża), ale po kilku próbach udało mi się uwolnić konia.

Efekt sesji był taki, że miałam pokaleczone i posiniaczone stopy, sprzęt fotograficzny uległ zniszczeniu a koń miał spuchniętą nogę.

To było straszne…

Teraz już wiem, że od fotografa nie można oczekiwać, że będzie asystentem. Jego zadanie to fotografowanie. Co do pozowania na boso – wciąż to robię, bo uważam że jest to coś naturalnego, pięknego i generalnie uwielbiam to robić 😉

Bazując na własnych doświadczeniach w sesjach zdjęciowych z końmi, stworzyłam zespół kobiet w którym każda ma swoje konkretne zadanie. Cel jest jasny – (oczywiście) piękne zdjęcia dla naszych klientek, ale najważniejsze to bezpieczeństwo. Jeśli chodzi o pozowanie na bosaka – ze względów bezpieczeństwa pozostawiam to dla siebie. Moi klienci zawsze są w butach.

Działając profesjonalnie zbudowałam zespół MMhorses składający się z fotografki, koordynatorki oraz asystentki sesji.

Każda z nas pracuje po to, by powstawało coś pięknego.

Dla Ciebie.

Monika Mehlich

Koordynator sesji zdjęciowych MMhorses.

*mimika ciała koni to istotna kwestia podczas sesji zdjęciowych – należy brać pod uwagę, co koń „mówi” – wyrażając to ruchem uszu, postawą czy wzrokiem.

** w języku nie końskim odsadzanie się oznacza gwałtowną próbę zerwania się z uwiązu konia, które może skończyć się tragicznie

***specjalne wiązanie, które łatwo rozwiąże się a w momencie kryzysowym – kiedy koń się spłoszy.

Tags