ŻEBY OSIĄGNĄĆ REZULTAT, TRZEBA SOBIE ZAUFAĆ

Początek treningu – czuję się jak worek na jej grzbiecie. Nic nie idzie tak jak powinno. Brak harmonii i równowagi.

Po rozstępowaniu i kilku krótkich ćwiczeniach stwierdzam, że „przeszkadzają mi strzemiona” (?!), że są kompletnie niepotrzebne i lepiej, żeby ich nie było. Wkurzała mnie wysunięta zbyt do tyłu łydka, nad którą kompletnie nie mogłam zapanować. Czułam, że wszystko jest nie tak! Strzemiona mają służyć jeźdźcowi jako pomoc, podparcie, a dla mnie stały się złem koniecznym. Dziwne, prawda?

 

M: może spróbuje bez strzemion? 

O: ok, to już – nogi ze strzemion i galop.

M: Hmm… jesteś pewna? a jak się wywalę? 

O: Taki sport wybrałaś. Nie myśl o tym. Wywalisz się, ale nie teraz. Dajesz!

 

I to było najlepsze, co mogłam dzisiaj dla siebie zrobić – zdecydować, pozbyć się czegoś, co mnie ogranicza, spróbować zrobić coś inaczej i… poczuć wolność. Dopiero kiedy wyjęłam nogi ze strzemion, pozwoliłam się nieść w galopie, poczułam TO. Puściłam zaciśnięte nogi i kolana, które były „kleszczami” dla mnie i Ekwiwalencji.

Oczywiście, musiało minąć kilka dobrych foule zanim mój mózg przestał się odzywać: „zaraz spadniesz, chwiejesz się, nie trzymasz równowagi”.

Doszłam jednak do wniosku, że jeśli chce się COŚ osiągnąć w jeździe konnej (i w życiu w ogóle) – jakiś efekt, postęp TO TRZEBA SOBIE ZAUFAĆ. 

Mocno zaufać i docenić siebie.

Tylko wtedy można iść do przodu. Robić małe kroczki, ale iść do przodu z zaufaniem do siebie – „dam radę”!  Porażki są wpisane w nasze całe życie, ale mają uczyć – by stać się lepszym od wczorajszego siebie. Tak bardzo boje się popełnić błąd – ale z drugiej strony wiem, że jeśli nigdy nie spróbuje, to nie będę wiedziała czy było warto…

 

Po chwili galopu bez strzemion, zdecydowałam się włożyć je tam z powrotem.

„Ale wygodnie” -pomyślałam.

Doceniłam, że są!  „Są naprawdę przydatne”. Są moją „ziemią”.

I tak z rozluźnioną nogą i całym ciałem byłyśmy z Ekwiwalencją (choć przez chwilę) jednością. Podczas galopu przestałam chwiać się jak chorągiewka, moje plecy nie robiły fali, a noga była miękko przybliżona do boków konia. Gdybym nie zdecydowała się zrobić czegoś po swojemu i sprawdzić, czy to zadziała, nie wiedziałabym, że jazda bez strzemion to forma rozluźnienia dla całego mojego ciała.

Byłam z siebie dumna.

Oczywiście, po treningu, nie mogłam oprzeć się, żeby uwiecznić nasz dzisiejszy styl na kilku zdjęciach 😉  Ohhhhh….. Ty moja słodka ZDJĘCIOWO – KONNA OBSESJO. Uwielbiam Cię.

Dzisiejszy Equi – look to skórzane ogłowie Eco friendly z gwiazdorskim naczółkiem z diamencikami, ręcznie dziergane nauszniki, czaprak dla konia number 1 i akrylowe owijki od Tattini.

Paznokcie do nauszników czy nauszniki do paznokci?

Konie mnie uczą. Moja pasja mnie uczy.  

Tags

Strona korzysta z plików cookies w celu
realizacji usług zgodnie z naszą Polityką Cookies / Polityką Prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close