TRENING Z LENKĄ W RANCZO BARANÓWKA

-cześć, gdzie jesteś?

-już prawie jestem na miejscu

-hmm, bo właśnie kończysz swój trening…

-jak to?!

 

Totalnie spóźniona przyjechałam na trening, a mimo to czekał na mnie czysty i osiodłany koń. Bez pretensji i żalów – no cóż, w końcu każdemu mogą pomylić się godziny. Uwielbiam takie stajnie!

To pokazuje, że klient jest najważniejszy, dlatego lubię tu wracać – na “Ranczo Baranówkę”.

Dzisiaj miałam przyjemność poznać Lenę – “od siodła strony”. Pierwszy raz zobaczyłam ją na padoku i pomyślałam sobie – jaki ładny, sympatyczny konik, na pewno będzie miło i przyjemnie.

Bardzo się pomyliłam. Z Leną nic nie było proste – ja nie rozumiałam jej, ona nie rozumiała mnie i w dodatku miałam wrażenie, że wykorzystywała to.

Kiedy miałam na niej zakłusować czułam przypływ adrenaliny. Kompletnie nie słuchała mnie, w konsekwencji ciągłam ją za wodze i obtłukiwałam brzuch. To było bez sensu. Oczywiście, mogłam wziąć bat, siłować się, ale po co? Nie o to mi chodzi -” trudno, wygrałaś” powiedziałam do niej. Inna sprawa, kiedy to byłby mój koń, ale przyjechałam do stajni w innym celu.

Stwierdziłam, że wolę po prostu powozić tyłek, poprzytulać się i miło spędzić czas. Brakowało mi tego.

Nie chcę traktować mojej jazdy konnej jako przymus. Nie znoszę siłować się i bać się. Dzisiaj odpuściłam.

Jestem wdzięczna za to doświadczenie, które dało mi do myślenia: jak to jest z końmi z rekreacji? Czy one faktycznie są tak “wytłuczone”, że za wszelką cenę unikają pracy? A może to kwestia moich umiejętości?

Nie wiem, koń koniowi nie równy. Po prostu wyciagam wnioski. Widzę różnicę pomiędzy końmi wychowywanymi przez swoich właścicieli od początku, a tymi do rekreacji. Niebo a ziemia.

Nie ma się w końcu co dziwić. Jak mają się zachowywać te konie? Kiedy codziennie są obtłukiwane przez dziesiątki różnych jeźdźców, zdają się być kompletnie znieczulone na pomoce. Na wierzch wyszły również moje umiejętności (albo ich brak) – w przypływie stresu krzyżowałam ręce, spinałam ciało i pochylałam się do przodu. Zero harmonii.

Mimo to świetnie się bawiłam – Lena jest idealnym koniem do przytulania 🙂 Stępem krążyłyśmy po ujeżdżalni, wdychając świerze powietrze. O niczym nie myśląc, cieszyłam się chwilą. Tak po prostu.

Tags

Dodaj komentarz

4 × one =

Strona korzysta z plików cookies w celu
realizacji usług zgodnie z naszą Polityką Cookies / Polityką Prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close