KONIE MOTYWUJĄ MNIE DO OSIĄGANIA SWOICH CELÓW

Dzisiejszy trening z ulubioną Ekwiwalencją, w Stajni Czerkis

To był jeden z najlepszych treningów, jakie miałam ostatnio. Dowiedziałam się o sobie, że boję się zmian. Moje ciało instynktownie spina się, kiedy wie, że nadchodzą zmiany – mimo, że wcale nie ma powodów do niepokoju.
Dzisiaj zrozumiałam, że jeśli chcę iść do przodu – w stronę mojego celu nie mogę się bać. Strach jest paraliżujący, ale jeśli go przezwyciężę stanę się lepsza. Silniejsza.
Bycie lepszą od samej siebie wymaga odwagi. Cholernej odwagi.
Nie ukrywam, że się boje, ale nie ukrywam również, że chęć osiągnięcia swoich celów jest silniejsza niż strach przed porażką.

 

Jak ja kocham swoją PASJĘ. ♥

Podczas treningu ćwiczyłam dosiad – w kłusie i w galopie. Mam tendencje do bycia asekurantką (nie tylko w jeździe konnej i czas definitywnie to zmienić!). Podczas jazdy często przybieram dosiad fotelowy – wypycham nogę do przodu a z tyłka robię „kaczy kuperek”. Dzisiaj nad tym pracowałam. Wygodnie nie oznacza bezpiecznie.

Starałam się pamiętać, o tym, żeby siedzieć na pośladkach, odchylać się do tyłu, a w strzemionach mieć oparcie. Podczas kłusowania wyobrażałam sobie, że chcę wypchnąć piłkę brzuchem (jest to bardzo fajna wizualizacja, zwłaszcza dla kogoś, kto odbija się za wysoko w górę).

Bardzo ważne jest dla mnie ułożenie rąk – nadgarstki powinny być postawione, wodza na kontakcie – ta, czasem wysuwa mi się z rąk. Tracę wtedy kontrolę nad prowadzeniem konia.

Moja metoda – myślę o tym. Myślę, żeby ręce były prosto, przede mną, wodza napięta, palce zamknięte. Tak bardzo dzisiaj na tym się skupiałam, że nawet podczas przerwy zbierałam nieświadomie wodze 😛

Jeździectwo jest dla mnie pasją – przyjemnością, którą robię, bo lubię. Myślę jednak, że poza lubieniem tego, co się robi, warto mieć konkretny cel, do którego się dąży.  Ja wtedy wiem, że oprócz przyjemności, robię coś, co jest dla mnie ważne i wartościowe. To mnie rozwija, uczy i przygotowuje do przyszłych, większych celów.

Marzę o tym, żeby siedzieć bardzo pewnie i stabilnie w siodle we wszystkich 3 chodach, perfekcyjnie kierować koniem, oraz być jego partnerem.

Na trening ubrałam bardzo lekką i przewiewną kurtkę od Tattini’ego, skarpetki, bryczesy Magnolia i sztyblety, w których rewelacyjnie mi się jeździło. To był mój pierwszy raz w takim zestawie – do tej pory jeździłam tylko w oficerkach. Odniosłam wrażenie, że w sztybletach bardziej czuję konia i jestem w stanie lepiej na niego oddziaływać.

Z Majką – właścicielem stajni Czerkis, w której dziś trenowałam.

Tags

You May Also Like

Strona korzysta z plików cookies w celu
realizacji usług zgodnie z naszą Polityką Cookies / Polityką Prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close